O nas
Nowe
Felietony
Artykuły
Z gminy
Historia
Kalendarz
Galeria
Antyreklama
Kontakt
Polecamy
Archiwum
Forum
  
Artykuły »  lista artykułów » Piotr Opozda: I słowik tylko po św. Wit śpiewa
Treść artykułu:

I słowik tylko po św. Wit śpiewa

(19.08.2017)

 

Krzysztof Król  w „Gazecie Wyborczej” wieszczy i nawołuje do trzeciej polskiej antyautorytarnej rewolucji. http://wyborcza.pl/7,75968,22245840,instrukcja-obslugi-pokojowej-rewolucji.html  Dziwna droga: w latach 80 – tych zawodowy rewolucjonista, 90 – tych - zawodowy polityk, później - establishment, a teraz powrót do źródeł. Niestety, chyba niemożliwy, tak jak niemożliwe jest zagadanie we frazesach ćwierćwiecza błędów i wypaczeń. Stąd karykaturalność proroctwa i manifestu. Skoro jednak o frazesach mowa, to po kolei:

 

„Jestem z pokolenia 50 plus i czuję, że taką wiosnę przeżywam już po raz trzeci. W 1980, w 1989 i teraz. Kto wie, może nowa wiosna nadejdzie tej jesieni.”

 

Wiosna 1989 r. miała konkretne imiona, mechanizmy i wywołaną post factum krótką społeczną euforię. No i konkretne pieniądze. W tym sensie można ją porównywać do obecnej rewolucyjnej próby, ale Sierpnia 1980 r. nie da się zaanektować, bo tam była autentyczna  i spontaniczna wola społeczna.

 

„Tylko drobna część obywateli widzi potrzebę działania, a jeszcze mniejsza te działania podejmuje. Jacek Żakowski w wywiadzie z dr. Maciejem Bartkowskim w „Polityce” przywołuje prace Eriki Chenoweth i Marii Stephan badających 320 kampanii na świecie z lat 1900-2006. Wynika z nich, że jeśli 3,5 proc. dorosłych obywateli angażuje się w protest, to zwykle osiągają cel i autokraci muszą się cofnąć.”

 

Owszem, 3,5 % wystarczy jako narzędzie sprawnego operacyjnie i wyposażonego zaplecza.

 

„IPSOS dla OKO.press z grudnia mówi o 3,4 mln ludzi gotowych do buntu.”

 

A jaki procent jest gotowy do obrony przed buntem? .Czy jest to gorszy procent, który musi ustąpić przed lepszym? Jakie jest kryterium tej „lepszości”? Ideały demokratyczne? To po co bunt? Humanizm? To skąd pogarda dla „gorszych” procentów?

 

„Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie rewolucja. Gierek nie robiłby podwyżki cen w zakładowych bufetach, gdyby wiedział, że wywoła ona w 1980 r. lubelski lipiec, który przerodzi się w Sierpień '80. Podobnie Kaczyński nie spodziewał się, że usunięcie z sali sejmowej posła Michała Szczerby i zamknięcie kuluarów Sejmu dla mediów spowoduje protesty, okupację sali plenarnej i pikiety parlamentu…”

 

Wiadomo. I nie ma to nic wspólnego z paliwem rewolucyjnym. Przykład bolszewicki jest  tu klasyczny: musi być ideologiczne paliwo, zorganizowani podpalacze i polityczny kontekst.

 

„Współpraca działaczy KOD, Obywateli RP, Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Obywateli Solidarnych w Akcji, Odnowy, organizacji TAMA pokazuje, jak silna może być synergia organizmów.”

 

Synergia? Jedynym spoiwem tego ruchu jest nienawiść do Kaczyńskiego i PiS. Nienawiść motywowana bardzo praktycznie (zabrał nam i jeszcze znieważył ).

 

„W tym trudnym czasie niezwykle ważne jest szukanie sojuszników. Rozczarowanie partiami politycznymi jest szczere i całkowicie zrozumiałe, ale trzeba się pogodzić z tym, że to one są najsprawniejszymi, choć dalekimi od ideału narzędziami do sprawowania polityki.”

 

Czyli raczej kontrrewolucja, a  ściślej – reakcja? Skąd więc skojarzenia z wiosną, czy choćby 1980 r.?

 

„Nie można sobie dać wmówić, że struktury unijne to ciała obce, wrogie. Od referendum unijnego, gdy 13,5 mln dorosłych Polaków (przy 58 proc. frekwencji) opowiedziało się za przystąpieniem do Unii Europejskiej, jej instytucje są tak samo nasze jak jakiekolwiek urzędy Rzeczypospolitej. Franz Timmermans jest tak samo naszym urzędnikiem jak Beata Szydło. Warto pamiętać o tych ponad 13 mln. Żadna inna wielka idea nie zyskała w ostatnich latach tak masowego poparcia Polaków. Nawet dziesięciomilionowa „Solidarność”.”

 

Skoro struktury unijne są emanacją konkretnych państwowych wpływów i strategii (Niemiec, Francji), to znaczy, ze te wpływy i strategie są również naszymi?  A może one  osiągnęły już internacjonalny poziom i nie ma już polityki niemieckiej, francuskiej, czy brytyjskiej, a przede wszystkim europejska?  Jeśli tak, to nie tylko Timermans ale i Merkel są dla nas takimi samymi urzędnikami jak Szydło.  Mit 13 mln jest do tego stopnia zabawny, że nie warto się nad nim zatrzymywać. Także dlatego, że współgra  ze znienawidzonym (?) przez autora  autorytarnym mitem „jedności moralno – politycznej narodu”.

 

 „Każde działanie społeczne, każde budowanie więzi międzyludzkich, każdy najdrobniejszy wyraz protestu są mordercze dla systemu autorytarnego. Państwo Jarosława Kaczyńskiego, łamiąc konstytucję i występując przeciwko europejskim dążeniom Polaków, traci demokratyczną legitymację. Staje się reżimem. Jesienią tego roku, najpóźniej wiosną przyszłego, hasłem ulicy będą pewnie przedterminowe wybory.”

 

A po co ryzykować wybory? A jak nie da sie wskrzesić mitycznych 13 milionów i znowu zagłosują na chybił trafił? Są przecież różne autorytaryzmy, tak jak różni są ludzie…  Owszem ceremoniał demokratyczny jest ważny, ale to tylko ceremoniał. Stawka jest zbyt duża, żeby po wygranej rewolucji znowu ryzykować…  Oczywiście żartuje, bo ani Pan, ani KOD nie będą o tym decydować. Wy macie tylko zrobić to, co do was należy.

 

„Urodziliśmy się w PRL, ale nie możemy pozwolić na to, żebyśmy w nim umarli.”

 

To nie byłoby najgorsze, bo Krzysztof Król AD 1985 mimo młodego wieku i pewnej naiwności  bił o głowę w mądrości i szlachetności Krzysztofa Króla  50+. A o to przecież chodzi, kontekst jest wtórny.

Piotr Opozda

powered by QuatroCMS