O nas
Nowe
Felietony
Artykuły
Kurier Święt.
Historia
Kalendarz
Galeria
Antyreklama
Kontakt
Polecamy
Archiwum
Forum
  
Felietony »  lista felietonów » Wojciech Kalisz: Do jeźdźca
Treść artykułu:

Do jeźdźca

Ostatnio przez zupełny przypadek wpadło mi w ręce pismo „Jeździec i Hodowca’, ale nie to współczesne wydawane od 2002 roku, ale to przedwojenne z 1933.

Doszedłem do pewnego wniosku, który co prawda nie jest poparty żadną analizą historyczną, ale nasunął mi się na kanwie ostatnich wydarzeń w Bodzentynie.

To nie człowiek zbrutalizował handel zwierzętami, ale czasy i rządy. Targi w Bodzentynie odbywały się od stuleci, słynęły przede wszystkim końmi, handel bydłem i nierogacizną był handlem pobocznym. Przypomina się scena z filmu „ U Pana Boga za piecem”, gdzie „Józuś niedojda bije wieprzka kijem, na co ksiądz zwraca mu uwagę, żeby tego nie robił, bo się zwierzę stresuje i kiełbasa będzie nie dobra, a jak będzie wieprzka bił, to posadę straci”. Jest w tym wielka mądrość, zabita niestety przez „dzikie czasy”, gdzie pogoń za szybkim zarobkiem i zyskiem ma w pogardzie zwierze, człowieka i całą resztę.

Przechodząc się po bodzentyńskim targu, łatwo można spostrzec, że są na nim ludzie uczciwi, zwykle hodowcy i rolnicy i nieuczciwi – wszelkiej maści handlarze, nie „handlowcy” ( takich w Bodzentynie nie ma - każdy przedwojenny Żyd mógłby takiego handlowca wytrzaskać po gębie i miałby rację), dla których przysięgnąć się na swoje dzieci, Boga i rodzinę to jak splunąć. Powinno kiedy, takiemu gębę za to wykrzywić, to może by się nauczył, że Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy i nie należy wzywać imienia Boga na daremno.

Ale co tam, liczy się zysk. I dlatego dla nich zwierzę jest tylko przedmiotem handlu i zarobku. Rolnik, hodowca swojego zwierzaka nie bije, nie okaleczy go, nie znęca się nad nim. Przypomina się opowieść dziadka, jak Żydzi zakupiwszy byczka na targu w Bodzentynie, nie dali go prowadzącemu bić, dlaczego? – bo chyba wiedzieli coś o czym współczesnym do głowy nie przyjdzie, nie mówiąc już o tych handlujących w Bodzentynie.

To, że targ zamknięto, to źle bardzo, ponieważ uderzy to w Bogu ducha winną okoliczną ludność. Handlarze przeniosą się gdzie indziej.

Sprawa poza tym jest inna – takie czasy, brutalne, wręcz zwierzęce. Miał rację minister skorumpowany Drzewiecki, „że Polska to dziki kraj”. Dziki kraj, gdzie rząd gnębi podatkami uczciwych obywateli, a przymyka oko na hochsztaplerów, gdzie myśli się tylko jak zabrać kasę obywatelowi i daje się powody ku temu.

powered by QuatroCMS