O nas
Nowe
Felietony
Artykuły
Kurier Święt.
Historia
Kalendarz
Galeria
Antyreklama
Kontakt
Polecamy
Archiwum
Forum
  
Felietony »  lista felietonów » Wojciech Kalisz: Na zielonej Ukrainie
Treść artykułu:

Na zielonej Ukrainie

(02.12.2013)

 

Na Ukrainie wrze. Ukraińcy chcą do UE a władze nie. Obywatele uważają, że zostali przez Janukowycza nabici w butelkę - bo miał podpisać a nie podpisał. Wszyscy komentują te wydarzenia na różne sposoby. Jarosław Kaczyński pojechał do Kijowa, Sikorski coś tam napaplał na twisterze, Tusk układa klocki i wszystko gra.

Ktoś znowu chce zrobić rewolucje rękami tłumu a później wiadomo. Tłum dostanie igrzyska, niekoniecznie chleb a przywódcy kasę. Jak to zwykle bywa dorobi się ideologie, że oto lud ukraiński samoistnie zadecydował o swoim losie.

Takie scenariusze w ciągu kilkunastu lat w tej części Europy już były przeprowadzane. Po niewczasie okazało się, że wszystko działo się według scenariusza a reżyserzy jak zawsze ci sami – wiadomo.

Rosja to gracz, który w obecnym czasie nie ma sobie równych na całym świecie. Obama to przy Putinie niestety Murzyn. My kiedyś wiedzieliśmy, że z Rosją nie można się układać, bo oni z góry zakładają obalenie czegoś na co się godzą pod wpływem określonych warunków. A dziś niestety my nie możemy się układać!

Rok 1989 to celowe wycofanie misternie przez lata ustalane. Ci którzy uwierzyli obudzili się z „ręką w nocniku”. Uśpione Niemcy i USA uwierzyły kagebiście Putinowi i mają dziś pasztet. Niedźwiedź wrócił na arenę i szarpie. W błędzie natomiast są ci, którzy uważają, że społeczeństwo rosyjskie chce demokracji. Ono zawsze lubiło „jedinowładztwo” ale także rodziło jakichś tam rewolucjonistów. Zresztą wiadomo nie od dziś, że rewolucji nie zrobili Rosjanie – skład pierwszych władz sowieckich mówi sam za siebie.

Wracając jednak do Ukrainy to naiwnością jest sądzić, że tam się rozstrzygają losy narodu.

Tam na majdanie rozstrzygają się losy miliardów jak zresztą słusznie zauważył Sikorski. No nie można mieć do niego pretensji, że powiedział prawdę. Wszyscy podziwiali Kwaśniewskiego i jego udział w pomarańczowej rewolucji. Później wyszło szydło z worka - on tam nie bronił rewolucji on tam pilnował interesów Sorosa liczonych w miliardach dolarów. Sam zainkasował za to sporą sumę. Opłacało się. Dlaczego nie jedzie dziś – przecież chodzi o to samo. Nie pojedzie bo nie ma kto zapłacić i proste.

A Kaczyński – no cóż – chyba tak wypadało ze względu na pamięć brata.

Ukraina już przegrała. Dla nas źle, bo gdyby weszła do UE to moglibyśmy upominać się o jakieś zwroty i odszkodowania. Dziwne bo Unia nie bardzo chce 60 mln nowych „murzynów”. Chyba się boją, chociaż Niemcy z Ukraińcami zawsze mieli wspólne interesy a my no cóż uprawiamy dalekowzroczną politykę wschodnią na twisterze i w ośrodku studiów wschodnich.

Wojciech Kalisz

powered by QuatroCMS